Odświeżam temat. Trochę pisałem z Dzwienkoswitem o jego problemie, osobiście doradziłem mu czynności, jakie wykonałem w Kroku II poniższej instrukcji. Na Win7 pomogło to u mnie w 100%, natomiast na Win10 nie do końca. Zaczynając od początku...

Niestety mój lapek chodzący na Win7 wyzionął ducha. Zmuszony więc byłem do zakupu nowego, który ku mojemu niezadowoleniu chodzi na niezbyt trafionym (nie tylko moim zdaniem) Win10. Często się czyta o problemach związanych z tym system, a głównie zużyciem dysku w 100% przy minimum pracy systemu. Niestety i mnie to dopadło. W paru prostych krokach, które zaraz wam przedstawię, opiszę wam jak udało mi się ustabilizować system i zużycie dysku.

KROK I - Windows 10

Jeśli dopiero co system Win10 został postawiony, a menadżer zadań pokazuje zużycie dysku 100% - zostawcie to. Mija trochę czasu zanim system się ustabilizuje, ściągnie wymagane aktualizacje, etc. Jeśli po paru dniach dalej nie możecie nic zrobić, bo system muli i dalej zużywa dysk, to patrz Krok II. Ja jestem dociekliwy i wbrew powyższej radzie, danej mi przez znajomego informatyka, zacząłem od razu grzebać w systemie

KROK II - Pamięć RAM.
Jak wiadomo nasz system korzysta z pamięci RAM z kości jak i wirtualnej przydzielanej przez system. W prostych słowach, jeśli nasza kość nie domaga to procesy pamięciowe są przerzucane na miejsce na dysku (które system wydziela na procesy pamięci wirtualnej) i na odwrót. To, co ja zrobiłem - utworzyłem nową, mała partycję (ok. 20 GB), na którą przerzuciłem pamięć wirtualną. Jak to zrobić?
  • Klawisz Windows + X -> wchodzimy w Zarządzanie dyskami

Pokaże wam się menadżer dysków, w którym będziecie widzieli wszystkie dyski, jakie macie w systemie. Z reguły, jeśli dopiero co kupiliście komputer, to macie jeden dysk, na którym macie zainstalowany system i na który wrzucacie swoje pliki oraz ukryte dyski/dysk na którym macie kopię systemu do przywrócenia oraz pierdoły zarezerwowane przez system. Trzymanie wszystkiego na jednym dysku - system Win + wasze pliki nie jest zalecane, gdyż jak padnie wam system, to i wasze dane pójdą się ... (najczęściej tak jest choć nie zawsze) - dlatego polecam utworzenie dodatkowych partycji. Jedna systemowa, druga na wasze pliki. Od zawsze tak robię i nigdy nie miałem przykrej niespodzianki (ale to nie związane z tematem).
Co ja zrobiłem? Z dysku głównego wydzieliłem sobie dodatkowe miejsce z którego utworzyłem nową (malutką) partycję:
  • W Zarządzaniu dyskami -> Prawym myszy klikacie na dysk (systemowy bądź inny, jeśli macie już podzielony na partycje) -> następnie Zmniejsz wolumin -> wpisujecie sobie wartość o jaką chcecie zmniejszyć dysk -> Zatwierdzacie.

Pokazuje wam się dodatkowe nieprzydzielone miejsce, na którym tworzycie nową partycję:
  • Prawy myszy na nieprzydzielone miejsce -> Utwórz partycję -> formatujecie ją (NTFS) i nazywacie jak chcecie

Kiedy już utworzyliśmy sobie nową partycję (u mnie 20 GB), bierzecie się za przerzucenie na nią procesów pamięci wirtualnej, w tym celu:
  • Prawy myszy na Ten Komputer -> Właściwości -> Zaawansowane ustawienia systemu
  • Dalej w zakładce Zaawansowane -> Wydajność i klikamy Ustawienia
  • Dalej ponownie Zaawansowane -> Pamięć Wirtualna i klikamy Zmień

Tutaj podejrzycie sobie, ile system przeznaczył wam miejsca na procesy wirtualne i na jakim dysku (zazwyczaj systemowym). Oczywiście to zmieniamy:
  • Zaznaczamy Dysk systemowy, gdzie jest przydzielone miejsce -> klikamy Bez pliku stronicowania -> Ustaw
  • Następnie zaznaczamy nasza nową partycję -> klikamy Rozmiar niestandardowy -> uzupełniamy rubryki Rozmiar początkowy w MB (przy kości 4GB to 1397) i Rozmiar końcowy w MB (ja dałem 8000Mb, ogólnie przyjmuje się jako rozmiar końcowy wielkość kości x 1,5, dałem więcej ale pamiętajcie że, co za dużo, to też nie zdrowo (żeby system za często nie sięgał do tej pamięci wirtualnej) -> klikamy Ustaw i OK.
  • Wyskoczy nam powiadomienie, że do zaakceptowania zmian potrzebny jest restart systemu, co oczywiście robimy.

Co nam daje taka kombinacja? Jedni stwierdzą, że nic, że to niepotrzebne brednie. Inni, w tym informatycy z mojej pracy używają takiego rozwiązania i bardzo je polecają. Nawet w komputerach stacjonarnych instalują dodatkowe małe dyski i na nie przerzucają Pamięć Wirtualną. Partycja systemowa jest ogólnie obciążona pracą związaną z działającym Windowsem i innymi programami. Przerzucając pamięć na inną partycję, której nie będziemy używać odciążymy partycję systemową.

KROK III - Oszczędzanie energii.
Może i śmieszne ale baaaaardzo pomaga. Co to ma się do zużycia dysku, za cholerę nie mogę rozkminić, ale rozwiązanie działa.
  • Klikamy prawym myszy na ikonkę Baterii -> wybieramy Opcje zasilania.

Mamy tu trzy plany zasilania:
  • Zrównoważony (zalecane)
  • Oszczędzanie energii
  • Wysoka wydajność

Zmieniamy nasz plan zasilania na Wysoką wydajność. Minusem tego będzie to, że szybciej będzie wam zużywało baterię, w moim przypadku zaowocowało to tym, że zużycie dysku po paru minutach spadło o ponad połowę !!!!

KROK III - Windows Defender.
Szczerze to wyłączyłem to bez namysłu, gdyż nie jestem przekonany do używania zabezpieczeń dostarczonych przez Microsoft. Po prostu wolę korzystać ze sprawdzonych przeze mnie programów. U mnie sporo procesów dyskowych zajmował Anti Malware Spyware (dostarczony z Windows Defender), który bardzo dużo pracował w tle i z 2-6% zużycia dysku doprowadzał go do 100%. Trwałe (naprawdę trwałe i skuteczne) wyłączenie Windows Defender jest trochę pokręcone, ale lecimy:
  • Wciskamy Windows + R i wpisujemy komendę regedit -> klikamy Enter, czym otworzymy Edytor Rejestru -> następnie szukamy i kolejno w chodzimy w: HKEY_LOCAL_MACHINE -> SYSTEM -> CurrentControlSet -> Services -> SecurityHealthService
  • W SecurityHealthService wyszukujemy wartość Start -> klikamy na nią prawym myszy i Modyfikuj.
  • W polu Dane wartości z 2 zmieniamy na 4 i klikamy OK.
  • Zmiana będzie wymagała restartu systemu, co robimy.

Gratulacje Windows Defender jest trwale wyłączony. Jak to sprawdzić? Po restarcie systemu klikamy:
  • Windows + R i wpisujemy komendę services -> klikamy Enter, czym otworzymy Usługi. Tu wyszukujemy: Usługa Windows Defender Security Center i widzimy, że jest wyłączona.

Ponownie, jedni mogą powiedzieć, ze tak niewolno, że to zabezpieczenie. Jak wspomniałem, korzystam ze sprawdzonych przeze mnie programów, a WDSC dostarczył mi tylko bolączki w postaci zużycia dysku. Oczywiście jeśli stwierdzicie, że jednak wolicie używać zabezpieczeń dostarczonych przez Microsoft, to powtórzcie powyższe czynności, tylko w polu Dane z wartości z 4 zmieńcie na 2 i zrestartujcie kompa.

Powyższe kroki w żaden sposób nic nie namieszają wam w komputerze, ani nic nie popsują w systemie. Jeśli się boicie, to zawsze możecie zrobić manualnie punkt przywracania systemu (system robi go automatycznie).

Wykonałem u siebie opisane powyżej czynności i w moim przypadku zużycie dysku spadło do 2-3%.

Jeśli coś niejasno opisałem, to w razie pytań chętnie pomogę i dopiszę co trzeba.