No i po ponad dwóch tygodniach ostrego gazowania wpadła platyna w najnowszym NFS. Jak było?

W sumie całkiem spoko i z całą pewnością nie tak bardzo łatwo. Przed zakupem gry naczytałem się jak to trzeba grindować 50 lvl, ale u mnie nie było z tym najmniejszego problemu -wpadło podczas gry, a w sumie podczas zdobywania 3 gwiazdek w każdym wyzwaniu. Może jestem lamą i zdobycie ich pochłonęło mi wiele prób i czasu (grindując w ten sposób poziom), ale mam wrażenie, że po którejś aktualizacji twórcy po prostu to zmienili i poziom wbija się łatwiej, szybciej. Co do samej gry to tak: możecie grać na easy i wpierw zabierzcie się za fabułę. Później znajdki i wyzwania. To ostatnie jest najtrudniejsze, ponieważ musicie uzyskać 3 gwiazdki (czyli max) w każdym z czterech typów wyzwań. Są to skoki (liczy się odległość), fotoradary, próby czasowe i strefy driftu. Łącznie wyzwań jest naprawdę sporo i jest to najbardziej czasochłonna część w drodze do platyny. W trzech pierwszych typach korzystałem z samochodu Koenigsegg Regera (399), a w driftach z BMW M4 (399). Drifty właśnie pochłonęły mi największą ilość czasu... Nie wiem, może nie umiem driftować, ale niektóre wyzwania dały mi się we znaki... Patrząc na wyniki znajomych (Mapig, Adamlubin czy Not) miałem na początku lekkiego stresa -jak oni to wykręcili? Jednak metodą wielu, wielu prób udało mi się zdobyć platynę, z czego jestem zadowolony Co dla mnie ważne, jest parę pucharków online, jednak wpadają one za rozegranie (nie musisz wygrać) kilku wyścigów -brawo Platyna nie wymaga żadnej ustawki itp. -to się w moim odczuciu chwali.

No i to chyba z grubsza tyle. Gra się fajnie -jak w każdą odsłonę NFS i jak w każdej do platyny potrzeba trochę czasu. Mój licznik w grze wskazywał czas 48 h. Do wyzwań potrzeba trochę wprawy i skilla. Trudność zdobycia niebieskiego dzbanka oceniam na 5/10.