Chyba pierwszy raz piszę recenzję DLC, ale uważam, że w przypadku gry generacji (tak, po pewnym czasie dojrzałem do tego, by uznać dziecko ND za takową) i pierwszego fabularnego dodatku (prawdopodobnie również ostatniego, a szkoda) warto podzielić się z Wami moją opinią i pomóc Wam podjąć decyzję zakupową.

Nie będzie to typowa, długa na sześć stron, recenzja do jakich przywykliście, bo też o wielu rzeczach nie będę pisał - takie sprawy, jak udźwiękowienie, grafika, mechanika gry - wszystko to znajdziecie w recenzji podstawki, więc nie ma zbytnio sensu, bym się powtarzał.


Czym jest Left Behind? To opowieść czasowo osadzona w trakcie wątku głównego - na początku zimy. Żeby zbytnio nie spoilerować, napiszę tylko że akcja ma miejsce po dramatycznej ucieczce a przed zabiciem przez Ellie pierwszego królika - ci, którzy ukończyli grę, mają już pełen obraz (zresztą inni nie powinni nawet interesować się tym dodatkiem). Oprócz wydarzeń z tego okresu mamy również retrospekcje, w które Ellie co jakiś czas odpływa, przypominając sobie pewien pełen atrakcji dzień, który niejako zapoczątkował całą historię z podstawki.

Jak już pewnie się domyśliliście, bohaterką tego DLC jest Ellie i to nią gracz kieruje przez całą rozgrywkę - jak niektórzy już zapewne wiedzą (a ci co nie wiedzą - marsz do podstawki!) jest to świetny pomysł, bo ta filigranowa dziewczynka jest niesamowicie barwną postacią - jej sarkastyczne komentarze oraz dialogi, które prowadzi ze swoją najlepszą koleżanką (Riley) to zdecydowanie ozdoba tego dodatku.

Gameplay podzielony został na dwie części - w okresie "zimowym" mamy typowe The Last of Us, czyli stealth, walkę z zarażonymi oraz zdrowymi zwyrolami, przeplatane eksploracją w poszukiwaniu ekwipunku, znajdziek czy surowców do tworzenia przydatnych przedmiotów. Poruszamy się głównie po pewnym zniszczonym centrum handlowym w Colorado i dowiadujemy się, co robiła Ellie, kiedy... (wiecie kiedy).

Podczas retrospekcyjnych "odlotów" naszej bohaterki otrzymujemy jednak zupełnie inny pakiet doznań. Całość jest bardziej nastawiona na eksplorację, dialogi, żarty, walki tu praktycznie nie uświadczymy - to w gruncie rzeczy zabawy dwójki nastolatek, których niewinność i beztroska są świetnym kontrastem dla momentami wręcz przytłaczającej brutalności świata niedalekiej przyszłości.
To również ciekawy zabieg fabularny, kiedy Ellie po jakimś cięższym wydarzeniu ucieka myślami do tych szczęśliwych chwil, spędzonych z najlepszą przyjaciółką.
Nie chcę Wam psuć zabawy w odkrywanie tego wszystkiego, więc nie będę wdawał się w szczegóły, ale powiem, że ta retrospekcyjna część zawiera całą masę ciekawych rozwiązań gameplayowych i nieraz uśmiechniecie się na widok tego, co wymyślili dla nas geniusze z Naughty Dog. Choć trzeba uczciwie przyznać, że akurat ta część idzie bardziej w stronę "filmów" Davida Cage'a i samego grania jest tu jakby mniej - mi to absolutnie nie przeszkadzało, bo uwielbiam to uniwersum, Ellie i ten wspaniale dopieszczony świat do zwiedzania (a jest co zwiedzać, znów mamy maksymalnie dopieszczone wnętrza z masą szczegółów i smaczków), ale wiem, że nie wszyscy muszą do tego podchodzić w podobny sposób, więc czułem się w obowiązku poinformować Was o takim obrocie spraw.

Aktorsko to nadal najwyższa półka nie tylko wśród gier, ale i deklasująca wiele wysokobudżetowych produkcji kinowych - obydwie dziewczyny są niezwykle wiarygodne i żywe, nie sposób wręcz myśleć o nich, jak o postaciach z gry - to prawdziwe nastolatki, którym człowiek kibicuje i których losy śledzi z zapartym tchem.

Pewnym zawodem może być zakończenie, ale to tylko moje subiektywne odczucie i takie było zaledwie moje pierwsze wrażenie - później, po przemyśleniu paru spraw, doszedłem do wniosku, że chyba jednak dobrze się stało, iż napisy końcowe wjechały w takim momencie, ale skoro znałem już koniec tej historii dużo wcześniej (w podstawce Ellie opowiada o tym Joelowi) to chociaż chciałem zobaczyć wszystko na własne oczy. Może to jednak lepiej, że Naughty Dog pozostawia pewne wydarzenia naszej wyobraźni? Sam nie wiem...

OK, wiecie już że jest fajnie, ale na pewno nurtuje Was to jedno pytanie, które przytrzymało Was przy tym tekście aż do tego momentu... To pytanie, które nurtowało również mnie, zanim uszczupliłem rachunek mojej karty kredytowej o 59zł... Ile czasu zajmuje ukończenie tej przygody?
No cóż... tutaj nie jest już tak różowo... Po obejrzeniu napisów końcowych, licznik pokazał mi 3 godziny i 23 minuty (grałem od razu na poziomie Survivor). To raczej niewiele, zważywszy na to, że raczej się nie spieszyłem, zaglądałem w każdy kąt, podziwiałem farbę na ścianach czy ślady na śniegu.
Owszem, nadal to 3 godziny w tym fantastycznym uniwersum, spędzone w towarzystwie najfajniejszej czternastolatki, jaką miałem przyjemność poznać, ale za 59zł to chyba jednak trochę mało.

Kupić, czy nie kupić? Mnie, jako fanatyka, nie powstrzymałaby pewnie nawet dwukrotnie wyższa cena, bo tak bardzo pragnąłem powrócić do świata z arcydzieła Naughty Dog, ale co jeśli ktoś nie ma aż takiej szajby? Cóż, to Wasza decyzja - ja mimo wszystko nie żałuję, bo za tą cenę ostajemy ponad 5 GB danych, które przekładają się na przepiękne widoki i niezapomniane sceny w jednym z najlepiej wykreowanych światów w historii elektronicznej rozrywki, ale obiektywnie patrząc, uważam że cena rzędu 36zł byłaby bardziej adekwatna.