Trudność platyny: 2/10
Wszystko do zdobycia offline, ale jednak samodzielnie nie znajdziesz wszystkich zdjęć. Raczej na pewno będziesz musiał zerkać na YT.


Na temat tej gry można wyczytać mnóstwo superlatyw. Produkcji raczej bym sobie nie kupił, ale skoro wpadła do plusa to grzechem było nie skorzystać.

W historię przedstawioną oczywiście się zaangażowałem i w sumie z uwagą śledziłem kolejne wydarzenia starając się przy tym wybierać zgodnie z własnym sumieniem.
Generalnie jednak nie popieram zbiorowej masturbacji nad tym tytułem. Historię oceniam jak najbardziej pozytywnie, ale absolutnie nie jest to coś, co wyrywa z butów.

 
Co ciekawe dla mnie ostateczny wybór nie był jakoś szczególnie trudny. Może to trochę dziwne, ale nie czułem chemii do w sumie głównej bohaterki – Chloe. Cała gra kręci się wokół jej postaci, ale pomimo tego twórcom nie udało się zbudować we mnie poczucia wyjątkowej więzi z przyjaciółką. Tyle razy ratowałem ją z opresji. W zasadzie to ratowałem jej życie. Pod koniec gry zostałem jeszcze perfidnie zaatakowany scenkami, które miały zapewne za zadanie przypomnienie mi jak wiele z Chloe przeszedłem.
Szczerze powiedziawszy to nie zrozumiałem poprawnie ostatniego wyboru (średnio u mnie z angielskim). Moim celem było ocalić przyjaciółkę. Omyłkowo jednak wybrałem jej śmierć, ale po obejrzeniu scenki finałowej byłem zadowolony z zakończenia.
Przed momentem targany wyrzutami sumienia obadałem alternatywne zakończenie na YT – czyli to, które autentycznie chciałem uzyskać. To jest moim zdaniem gorsze zakończenie.

Nie potrafię wyjaśnić dlaczego, ale postać Chloe średnio mi się podobała. Teoretycznie to bardzo ciekawa postać – charakterna, pyskata buntownica o wyrazistym wyglądzie i dobrym sercu. Tak jak jednak już wspominałem nie udało mi się zbudować z nią relacji, która spowodowałaby, że podczas ostatecznego wyboru serducho podeszłoby mi do gardła.

Najbardziej szokującym momentem w całej historii był moment skoku z dachu niejakiej Kate.
To właśnie na tej pobocznej postaci zależało mi najbardziej. Cudowna, wrażliwa, uduchowiona dziewczyna, która w pewnym momencie trafiła na złych ludzi. Może i jest ona pierdołą słabą psychicznie, ale momentalnie ją polubiłem. Wątek tej postaci był budowany na psychologicznej potrzebie obrony słabszego. Ja połknąłem haczyk i cholernie mi zależało na uratowaniu dziewczyny. Niestety pomimo usilnych starań ona jednak skoczyła… Nie dałem jednak za wygraną. Wybrałem odpowiedni chapter z menu i powtórzyłem sekwencję ratunku. Za drugim razem wybierałem lepiej i do końca gry ciągnąłem linię, w której Kate była cała i zdrowa.
Genialnym momentem było również zakończenie któregoś epizodu, w którym to Chloe podjeżdża do drzwi na wózku inwalidzkim. W tym momencie najbardziej odczułem konsekwencje wcześniejszego wyboru.

Urzekła mnie również początkowo bardzo negatywnie przedstawiana Victoria. To również jedna z moich faworytek i pod koniec gry ostrzegłem ją przed „dark room’em”. Koniec końców nawet ona pokazała ludzkie oblicze i dobre serce.


I to by było na tyle. Dla mnie przygoba z tym tytułem to jak oglądanie filmu. Jestem przyzwyczajony do aktywnego grania i taki bierny gameplay raczej nie jest dla mnie. Absolutnie jednak nie żałuję spędzonego z LiS czasu. Być może nawet kiedyś sięgnę po świeżo wydane „Before the Storm”. Być może po ukończeniu części drugiej lepiej zrozumiem i bardziej polubię postać Chloe?

Byłbym zapomniał – ścieżka dźwiękowa z LiS momentami pieści bębenki w uszach. Jest sentymentalnie, odprężająco, lirycznie, po prostu pięknie.