Ja też wrzucę tylko jedną fotkę tym razem. W zasadzie miałem zamiar kompletnie olać grę, bo poza faktem pięknego San Francisco nic mnie do niej nie ciągnęło. Odpychali mnie bohaterowie - jak dla mnie strasznie infantylni. W tym WD ze skrajności w skrajność. Jedynka mroczna i ponura, a dwójka wesoła i kolorowa. Złoty środek by się przydał. O ile jedynka była dla mnie średniakiem wbrew większości graczy nie mam nic do Aidena. Był to ciekawszy i głębszy bohater od tej zgrai z dwójki. Czepiali się, że mruk, że smutny. A co miał niby robić? Po tragedii rodzinnej wesoło po mieście biegać i sobie selfie trzaskać podśpiewując "Don't Worry Be Happy"?